Ostatecznie została zamknięta sprawa zabójcow Grzegorza Przemyka. Sąd Najwyższy uznał ją za przedawnioną po kasacji Ministra Sprawiedliwości. No a po wydaniu tego werdyktu załamał ręce przyznając , że oznacza on "porażke wymiaru sprawiedliwości". Niezwykle irytujące stwierdzenie.
Ważniejsza od samej konstatacji jest bowiem analiza CZEMU wymiar sprawieliwości porażkę poniósł. Od ministra sprawiedliwości należałoby oczekiwać szczegółowej analizy dla czego tak sie stało, bo przecież na każdą "porazkę" składają się dziesiątki działań i zaniechań. Jak prowadzono tę sprawę, że wlekła się tak niemilosiernie? Czy obecnie te wszystkie negatywne zjawiska zostały już pokonane?
A skądże znowu. Wszystko jest mniej więcej tak samo i jest przygotowane do kolejnych porażek. Ta konstatacja porażki to właśnie takie stwierdzenie oswajające rozczarowanie obywateli i ich sfrustrowane pragnienie sprawiedliwości. No po prostu ktoś ma pewien nieusuwalny problem i tyle. Możemy sie nad tym zasmucić, ale to wiele usprawiedliwia.
Nie jestem prawnikiem by zanalizować dokładnie problem przedawnienia sie tej zbrodni i istnienie bądź brak w niej motywów politycznych. Nie wykluczam, że w chwili popełnienia zbrodni - motywów politycznych brakowało - było tylko bestialstwo i bezkarność tzw. Milicji Obywatelskiej. Ale z pewnościa istotne motywy polityczne towarzysyzyły bezprecedensowej i strasznej w swoich skutkach, akcji matactw, która nastąpiła potem. Kto z ich sprawców został ukarany? A oni dopuścili się przecież przestępstw najcięższych: bo przstepstw przeciwko podstwawom państwa, a tym samym przeciw całemu narodowi.
I to jest dużo ważniejsze niż ogolne bezradne zgorszenie jakiego jesteśmy świadkami po wyroku.
Komentarze
Pokaż komentarze (47)