Blog
Bez złości
Agnieszka Romaszewska
Agnieszka Romaszewska jestem dziennikarką telewizyjną i prasowa od 19 lat. Ostatnio bardziej menadżerem.
128 obserwujących 113 notek 319786 odsłon
Agnieszka Romaszewska, 23 marca 2014 r.

Czynnik Ludzki czyli lekcja Majdanu

 LIczne ostatnio rozważania geopolityczne, które schodza wręcz pod strzechy, skloniły mnie do refleksji nad pewnym mało uwglednianym, ostatnio w polskiej debacie czynnikiem - czyli rolą wielkich ruchów społecznych w polityce i historii. Zyjemy bowiem w świecie, w którym zbyt czesto wmawia się nam, że polityka ogranicza się do manipulacji i wpłwu pieniędzy, ludzie zaś są wyłącznie i zawsze tylko przedmiotem, nigdy zaś podmiotem wydarzen historycznych. Co jednak nie jest prawdą, a w każdym razie pełną prawdą. Taki pozorny realizm drastycznie zawęża pole debaty i rozważań w polskiej publicystyce i spłaszcza obraz. Oto tekst na ten temat napisany dla "Przewodnika Katolickiego", który zainsprował wspolne nasze przemyślenia z Davidem Wildsteinem.

                                                                   ****************

 

Gdy oglądałam  w Internecie zwalenie kolejnego pomnika Lenina na Ukrainie, jednego z blisko chyba trzydziestu w ostatnich dniach, tym razem w Żytomierzu i cieszyłam się symbolicznością tego wydarzenia, młodszy  nieco kolega studził mój entuzjazm. „Tam była tylko garstka ludzi, może ze trzysta osób, oni niewiele zmienią. Właśnie rozmawiałem ze znajomym stamtąd i on mówił, że większość chce tylko spokoju. Nie znoszą Janukowycza, ale po tych ostatnich wydarzeniach mówią tak – do tej pory nas okradali, teraz będą nas jeszcze zabijać. Musisz sobie zdawać sprawę, ze większość to ludzie sowieccy. Z tego nic nie wyniknie”. A ja uświadomiłam sobie wtedy, jak bardzo nasze własne polskie doświadczenia, związane z mechanizmami działania wielkich ruchów społecznych, zaginęły w pamięci zbiorowej.

Bo ja po prostu sama widziałam, że bywają  w życiu narodów różne dziwy i cuda. Pamiętam, jak w 80 roku w Polsce, ludzie którzy jeszcze miesiąc wcześniej umierali za strachu przed komunistycznym systemem i wszelką władzą, niespodziewanie prostowali się i ruszali do działania. Byli gotowi ryzykować, strajkować, rzucali partyjne legitymacje. Działo się coś tajemniczego ale bez wątpienia realnego.  Czy brała w tym udział większość Polaków? A skądże.  Oczywiście że nie. Arytmetyczna większość ludzi zawsze i w każdym społeczeństwie, chce tylko spokojnie przeżyć, są i tacy którzy przeklinają burzących im święty spokój.  Wystarczy jednak, by pojawiła się wystarczająca masa krytyczna, tych którzy się ODWAŻĄ. To leci potem jak oczko w rajstopach. A jaka będzie wystarczająca w danym momencie - bardzo trudno przewidzieć.  O całości sytuacji, decyduje  bowiem trudno opisywalna i tajemnicza, ale zawsze w takich razach wyczuwalna, szczególna, społeczna atmosfera.

Szkoda ze mogąc badać takie zjawiska, mając w Polsce  unikalne historyczne doświadczenia - jak pierwsza pielgrzymka Papieża do Polski w 1979 r, jak Solidarnosc 1980 – 1981, tak bardzo skupiamy się i w naszych badaniach historycznych i w politologicznej analizie na tym, co jeden pan  powiedział drugiemu panu, tak jak by tylko to, decydowało o biegu wydarzeń. (To jest oczywiście bardzo ważne, bo nie do przeceniania jest i rola w historii jednostki i rola gry materialnych interesów, ale nie tylko one wpływają na wydarzenia.)  W efekcie tego zaniedbania, niezwykle ciekawe i unikalne doświadczenie Solidarności, jako ruchu społecznego, stało się hermetycznym doświadczeniem pokoleniowym  tych, którzy je bezpośrednio pamiętają, (a i to, nie wszyscy chcą pamiętać). To oni zreszta dzis najlepiej rozumieją ukraiński Majdan. Pozostali działanie wielkich grup ludzkich   rozpatrują głównie jako bardziej lub mniej groźne reakcje bezrozumnego „tłumu”. A to nie tak. Zupełnie nie tak. No i teraz cześć młodych ludzi, którzy z bliska mieli okazje oglądać Ukrainę,  ze zdumieniem odkrywa istnienie tych niezwykłych i pozytywnych mechanizmów działania zbiorowości, ludzi broniących swojej wolności, godności – na ukraińskich Majdanach.

W ostatnim czasie wielu dokonywano analiz i prognoz co do sytuacji na Ukrainie. Wiele elementów uwzględniano w nich, ale najwięcej zawsze kłopotu sprawiał  i najbardziej nieprzewidywalny dla wielu okazywał się „czynnik ludzki”. Czyli to co zrobią i jak się zachowają zwyczajni Ukraińcy, którym przez chwilę przyszło stać się nie przedmiotem a podmiotem historii. Okazało się, że odzwyczailiśmy się Polsce uwzględniać ten czynnik. Przywykliśmy  patrzeć na politykę, wyłącznie jako na manipulację. 

Czemu tak się stało? Zapewne dlatego, że uwzględnianie  w rozważaniach ludzi  nie jako tłumu, ale jako rozumnego podmiotu, wymagałoby uwzględnia tego czynnika i dalej, przy podejmowaniu politycznych dzialań.  Wymagałoby uwzględniania narodu, społeczeństwa,  nie tylko, jako przedmiotu rozmaitego rodzaju manipulacji, ale zastanowienia się nad tym czego ci ludzie w całym swoim zróżnicowaniu potrzebują. Wymagałoby stawiania pytań o balans pomiędzy dobrem wspólnym, a prywatą i koteryjnym interesem.  To bolesne i kłopotliwe pytania dla polityków i elit właściwie w każdym kraju, a już na pewno w Polsce. Próbuje się więc ich uniknąć.  A sami politycy i obserwatorzy życia politycznego starają się wmówić sobie i nam, że po prostu nic innego  poza manipulacją w życiu społecznym nie istnieje. Tak musi być i tak jest słusznie. 

No i jak nadchodzi taki Majdan, z jego samoorganizacją, solidarnością, determinacją i odwagą to  nie wiadomo jak to wszystko nazwać i czego się spodziewać.  Ooo, mam! Najlepiej to nazwać „emocje tłumu” i spodziewać się wszystkiego najgorszego. Bo jak wiadomo polityka musi być racjonalna i mądra a emocje są bezrozumne i zgubne. Nic głupszego szanowni czytelnicy. Człowiek składa się z emocji, tak jak i z rozumu i z emocji składają się też ludzkie zbiorowości. Bez emocji nie istnieją,  a bez dobrych emocji zaczynają chorować. To emocją jest na przykład  patriotyzm, emocją jest współczucie, a także poczucie godności własnej.  Nikt bez emocji nie zaryzykuje życia, zdrowia czy dobrobytu  dla innych. Takich racjonalistów nie ma. Tak więc okazuje się że silne i dobre emocje odgrywają niezwykle ważną role w procesach społecznych. Nie mniejszą niż złe.

 

Jasne, że te emocje musza być mądrze rozsądnie zagospodarowane, by coś trwalszego z nich wyniknęło. W polskim przypadku zbyt wiele tego potencjału zostało zmarnowane przez  zalew fałszu w życiu publicznym i zlekceważenie ludzi.  Jak będzie na Ukrainie zobaczymy. Wiemy, że to bardzo trudne. Ale na razie sami weźmy od Ukraińców  korepetycje powtórkowe z Solidarności i patriotyzmu,  bo się nam bardzo przydadzą.

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

myślę że ludzka natura pozostaje podobna od wieków i ze wiedz o przeszłosci może nas wiele nauczyć. Jestem umiarkowanie konserwatywna w opiniach o kulturze i tradycji, zaś w miarę lewicowa (jeslli za lewicowy uznamy solidaryzm ) w pogladach społeczno - ekonomicznych. Bardzo szanuję pojęcie TOLERANCJI. Nie lewackiej "toleranci", która każe wręcz zachwycać się tym wszystkim do czego przeciętny Polak nie ma zaufania, ale prawdziwej, trudnej tolerancji oznaczającej szacunek dla drugiego człowieka i jego pogladów, nawet gdy nam sie nie podobają. Staram się oceniac ludzi po czynach a nie po przynależności do bandy. Wielka róznica.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Tagi

Tematy w dziale